19 listopada 2018

Chleb żytni na zakwasie - codzienny, prosty i pyszny

Na moim instagramie piekłam ostatnio z Wami chleb (relacja jest zapisana, także zachęcam do obejrzenia). To bardzo prosty chleb na zakwasie, który docenią zarówno osoby zaczynające pieczenie chleba, jak i te które pieką go od lat. Nakład pracy jest bardzo mały, a smak przepyszny. Poleciła mi go moja czytelniczka i od tego czasu piekłam go tak często, że mogę go bez problemu upiec w środku nocy bez ściągi. Przepis pochodzi z książki "Bread matters" Andrew Whitley, lecz odesłana zostałam do strony Patrycji z bloga Trufla. Jeśli jeszcze nie znacie jej bloga i pięknej książki "Trufla. Same dobre rzeczy" to zachęcam do nadrobienia zaległości. Wracając do chleba to jest to taki codzienny chleb, bez dodatków, idealny do kanapek i grzanek. Jeśli planujecie zacząć przygodę z pieczeniem domowego chleba to zajrzyjcie do wpisu Jak zrobić zakwas?, a następnie wróćcie tutaj i skorzystajcie z tej receptury. To mój numer jeden jeśli chodzi o stosunek pracy do efektu końcowego. Mam dla Was jeszcze mały bonus w postaci rabatu dla pierwszych 10 osób na zakupy w sklepie BioBabalscy (10 % na hasło: niebonajezykach). Państwo Babalscy prowadzą ekologiczne gospodarstwo i produkują wspaniałe produkty, o bardzo wysokiej jakości. To właśnie na ich mąkach piekłam swoje pierwsze chleby kilka lat temu. Poza mąkami znajdziecie u nich pyszne makarony i kasze. Szczególnie zwróćcie uwagę na mało znane, a niesamowicie wartościowe prazboża - płaskurka, krzyca i samopasza. Na tych mąkach piekłam swoje chleby kilka lat temu i jakość produktów jest nadal świetna, o ile nie jeszcze lepsza.




chleb żytni na zakwasie


Zaczyn chlebowy
- 50 g aktywnego zakwasu zytniego razowego o temp pokojowej
- 150 g maki zytniej razowej
- 300 g wody

Składniki zaczynu mieszam w szklanej misce, przykrywam folią spożywczą i odstawiam na 8-12 godzin. Gotowy zaczyn zwiększa objętość i pojawia się "gąbczasta" struktura.

Ciasto właściwie
- 320 g zaczynu zakwasowego (resztę odkładam do lodówki na kolejny chleb)
- 280 g wody (lub ciut więcej przy mące razowej)
- 480 g maki żytniej jasnej lub razowej, polecam też pół na pół mąkę z krzycy i żytnią jasną
- 10 g soli

1. Zaczyn mieszam z wodą.
2. Wsypuję przesianą mąkę i sól i krótko wyrabiam (2-3 minuty). Ciasto powinno być lepkie.
3. Przekładam ciasto do foremki wysmarowanej oliwą i wysypanej mąką (pół na pół mąka ryżowa i pszenna chlebowa). Można użyć też otrębów.
4. Wstawiam do piekarnika z włączoną lampką do czasu aż chleb podwoi swoją objętość, a ciasto sięgnie brzegu foremki.

5. Rozgrzewam piekarnik do 210 stopni, a w tym czasie posypuję chleb mąką za pomocą sitka i nacinam go.

6. Piekę w 210 st. C przez 15 minut, a następnie zmniejszam piekarnik do 190 st. C i piekę kolejne 40-45 minut.
7. Studzę na kratce.
8. Chleb kroję dopiero po kilkunastu godzinach (ok. 12 h). W tym czasie miąższ się stabilizuje i chleb nabiera odpowiedniego smaku i konsystencji.

12 listopada 2018

Wegańskie spaghetti al pomodoro

Dostałam ostatnio wyzwanie od Barilla, aby przygotować makaron al pomodoro w ramach akcji Masters od Pasta. Pisałam o niej na moim instagramie i zapraszałam Was do udziału w konkursie na Mistrza Makaronu. Postanowiłam zrobić wegańską wersję al pomodoro i przemycić w niej trochę więcej warzyw niż w klasycznej wersji. Nieskromnie przyznaję, że wyszło rewelacyjne i z przyjemnością dzielę się z Wami przepisem. Koniecznie wypróbujcie i napiszcie jak Wam smakowało.


Wegańskie spaghetti al pomodoro

składniki
(porcja dla 2-3 osób)
- 300 g makaronu spaghetti
- 500 g pomidorków koktajlowych
- 2 czerwone cebule
- 2 łodygi selera naciowego
- pół czerownej papryki
- 2 ząbki czosku
- 2-3 łyżki oliwy z oliwek
- 2 garści świeżej bazylii
- pół łyżeczki brązowego cukru lub syropu klonowego
- wegański parmezan z nerkowców

parmezan z nerkowców
- 3 garści nerkowców
- 3 łyżki płatków drożdzowych nieaktywnych
- 3/4 lyżeczki granulowanego czosnku
- 3/4 łyżeczki soli morskiej 


przygotowanie
1. Na patelnię wlewam oliwę z oliwek i od razu dodaję drobno posiekany czosnek, cebulę, paprykę i seler naciowy. 
2. Smażę przez 5-8 min. po czym dodaję pokrojone na 4 cząstki pomidorki koktajlowe i świeżą bazylię.
3. Całość duszę przez kilka minut, a w międzyczasie gotuję makaron i przygotowuję parmezan z nerkowców. Składniki na parmezan wystarczy rozdrobnić w malakserze. Niewykorzystaną część przechowuję z słoiku i używam do posypywania kanapek, wrapów lub kolejnych makaronów.
4. Na talerz wykładam makaron, następnie sos, a wierzch posypuję parmezanem i dekoruję świeżą bazylią.

Violà
Smacznego! 

9 października 2018

Monbento Tresor - recenzja pojemnika na lunch dla dziecka

Przekonanie dziecka do różnorodnego, zdrowego jedzenia nie jest taką prostą sprawą. Jest to jednak możliwe, choć nie twierdzę że proste. Jako mama niejadka, który w tej chwili jest wielkim smakoszem przeszłam długą drogę. Jednak satysfakcja jest ogromna. Zdrowe nawyki warto budować od najmłodszych lat. Z pewnością Wasz przykład jest tu kluczową kwestią. Trudno wymagać od dziecka jedzenia warzyw i owoców, gdy rodzice zabierają drożdżówkę. Jeszcze trudniej jest gdy takie zdrowe posiłki ma jeść w szkole, gdy jest milion innych ciekawszych rzeczy niż zjedzenie drugiego śniadania.

Mam jednak na to kilka patentów :)

1. Zrób z dzieckiem spis ulubionych rzeczy, które może zabrać do szkoły
U nas są to m. in. tortille z domowym humusem (klasyczny lub wariacje smakowe np. z pieczoną dynią) i warzywami, jogurt z płatkami i owocami, placki na słodko i te wytrawne, naleśniki, suszone owoce, orzechy, kule mocy, ciastka owsiane, pudding chia, koktajl owocowo-warzywny, sok i obowiązkowo do każdego zestawu woda (używamy butelek do filtrowania wody lub małej butelki na wodę z Monbento).
2. Daj dziecku wybór i weź pod uwagę na co ma ochotę danego dnia (zwykle daje 2 opcje do wyboru).
3. Fajny lunchbox, który dziecko chce zabierać do szkoły i chętnie po niego sięga. Na instagramie (
mój profil), gdzie znajdziecie mnóstwo moich inspiracji na zdrowe posiłki, często pytacie jaki wybrać pojemnik na lunch. Dziś opowiem Wam o moim sprawdzonym pudełku.

Pudełka Monbento odkryłam szukając idealnego lunchoxu dla siebie (recenzja tutaj) i przyznaję otwarcie przepadłam. Nie tylko sprawdziły się pod kątem funkcjonalności, ale również totalnie zachwyciły mnie jeśli chodzi o design. Są proste, kompaktowe, solidnie wykonane, szczelne i ... piękne. Mam dwa limitowane pudełka i kilka standardowych w ulubionych kolorach. Używam ich od dłuższego czasu praktycznie codziennie i wciąż wyglądają jak nowe. Po tak dobrym doświadczeniu z marką Monbento, wybór pojemnika dla syna był oczywisty.


Pudełko Monbento Tresor (klik) możesz kupić m.in. w sklepie Zanshin www.zanshin.pl, gdzie dla czytelników Niebo na Językach jest stała zniżka 10 %. Cena pojemnika to 89 zł - 10 % zniżki. Wystarczy w koszyku użyć kodu rabatowego NIEBO10 (nie obejmuje ona kosztów przesyłki oraz artykułów znajdujących się w promocji). Jeśli szukacie dobrego pojemnika na lunch dla to jestem przekonana, że będziecie zadowoleni jeśli go wybierzecie. Znajdziecie tam nie tylko duży wybór lunchboxów Monbento, ale też mnóstwo rzeczy związanych z Japonią. Sklep polecam z czystym sumieniem - profesjonalna obsługa, bezpiecznie opakowane zamówienie i szybka wysyłka. Korzystajcie, bo warto!


Dlaczego warto wybrać Monbento Tresor?

ładny i solidny

Pojemnik jest ładny i solidnie wykonany. Wybraliśmy kolor niebieski (iceberg). Dostępny jest też kolor różowy (litchi) i od czasu do czasu pojawiają się inne wersje kolorystyczne (do niedawna można było kupić jeszcze żółty z szarym, a wcześniej zielony i bananowy). Pojemnik jest kompaktowy i nie za wielki, ale z powodzeniem mieści różnorodne jedzenie na kilka godzin poza domem. Można dokupić do niego specjalnie dedykowaną torbę, która dodatkowo chroni go w plecaku (o akcesoriach napiszę jeszcze niżej).

pojemny, ale zgrabny


Lunchbox jest kompaktowy, a zarazem bardzo pojemny. Składa się z trzech mniejszych pojemników (dolny pojemnik 450 ml z uszczelnieniem) i dwóch mniejszych, które kładzie się na nim (2 x 150 ml - nie są uszczelniane, ale dobrze radzą sobie nawet z jogurtem). Całość spinana jest klamrą, którą z łatwością dziecko jest w stanie otworzyć i zamknąć. Pomimo to całość trzyma się mocno.


wytrzymały i szczelny

Materiał z którego jest wykonany jest odporny na upadki, a gdy dodatkowo zabezpieczymy go płócienną torbą, z pewnością długo posłuży dziecku. Lunchobox jest szczelny, także możecie tworzyć bardzo różnorodne zestawy posiłków.  

bezpieczny

BPA- free i BPS-free - można śmiało używać do żywności, bez obawy o zdrowie.

mycie, odgrzewanie, mrożenie


Można myć go w zmywarce, używać w mikrofalówce (max. 3 minuty, 500 W), a nawet mrozić w nim produkty. Osobiście pudełka wolę myć ręcznie, tego samego dnia, a mikrofalówki nie używamy, choć zdaje sobie sprawę, że dla wielu będą to ważne atuty.

personalizacja


Personalizacja - to jest czad! Dziecko może wymieniać obrazki w okienku (jest ich kilka w zestawie) lub robić swoje. Okienko jest wodoodporne, lecz nawet podczas mycia ręcznego można przypadkiem trochę je odkręcić i woda może dostać się do środka. Polecam wyjąć obrazek przed myciem.


akcesoria

Można dobrać zestaw akcesoriów w tej samej gamie kolorystycznej lub skompletować zestaw z różnych kolorów. Warte uwagi są:

torba do przenoszenia i dodatkowej ochrony pojemnika (klik) - mocny materiał, który można prać w pralce.
sztućce biodegradowalne (
klik) - wygodny zestaw sztućców na wynos. Brakuje mi rozwiązania ze standardowych pudełek czyli możliwości schowania ich pod pokrywą.
butelka (
klik) 0,33 l - idealna pojemność na koktajl czy sok
pojemnik na sos/dżem do placków (
klik).


Idealnie sprawdzi się jako pudełko do szkoły/przedszkola, ale też na rodzinne wyjazdy, pikniki czy wycieczki rowerowe. Dolna część z powodzeniem zmieści porcję obiadową, a na górze można umieścić zestaw przekąsek (owoce, orzechy, zdrowe słodycze).

placki bananowe z dżemem morelowym, jogurt z malinami, jabłko


kanapka z chleba na zakwasie z humusem z pieczonej dyni, kule mocy (przepis jest na instagramie), suszone jabłka

jogurt z płatkami orkiszowymi i bananem, czekoladowe kule mocy z ciecierzycy i masła orzechowego (przepis) i winogrona

8 października 2018

Najlepszy wegański krupnik

Jesień to dla mnie czas, w którym gotuję znacznie więcej zup. Miseczka rozgrzewającej zupy świetnie smakuje po powrocie do domu, gdy na zewnątrz ciemno i chłodno. Jestem wielką miłośniczką kasz i są one mocną bazą naszej diety. W moim krupniku nie znajdziecie mięsa, za to jest w nim mnóstwo warzyw, zioła i kasze (możecie użyć klasycznie - jęczmiennej, ale też zaszaleć z innymi np. jaglaną czy orkiszową). Zupa jest bardzo pożywna i z powodzeniem może stanowić główny posiłek. Zupy gotowane na wywarze potrzebują kilku trików, aby ich smak był bardziej wyrazisty. Pierwszym ważnym punktem jest podsmażenie warzyw, przed dodaniem wody. Smak umami zapewni nam sos sojowy, a dodatkowo podkręcam go domową kostką warzywną (pełną ziół!). Ostatnim istotnym elementem w moim krupniku jest opalenie cebuli. Dzięki temu zupa zyska ładny kolor i wyjątkowy smak. Moje dzieci ją uwielbiają i ochoczo proszą o dokładki.



składniki
- 2 marchewki
- pół selera (korzeń)
- 2 pietruszki (korzeń)
- kawałek pora
- 1 mała cebula
- 4- 5 ziemniaków
- pół szklanki kaszy jęczmiennej (można użyć też kaszy orkiszowej lub jaglanej)
- domowa kostka warzywna
- 2 łyżki sosu sojowego
- świeża natka pietruszki i koperek
-1 ząbek czosnku
- 5 ziarenek pieprzu
- 3 ziarna ziela angielskiego
- 2 liście laurowe
- 2 suszone grzyby (opcja)
- 2 łyżki oleju (np. dobrej jakości olej rzepakowy)
- sól i świeżo zmielony pieprz


przygotowanie
1. Warzywa obieram i myję.
2. Na tarce o grubych oczach ucieram marchew, pietruszkę i seler, a pora kroję w talarki. 3. W garnku rozgrzewam olej i krótko smażę na nim pora (około 1-2 minut), następnie dodaję drobno posiekany ząbek czosnku i dodaję do pora. Po minucie dorzucam starte na tarce warzywa i smażę przez około 10 minut, od czasu do czasu mieszając.
4. Warzywa zalewam 2 l wody, 2 łyżki sosu sojowego, ziele angielskie, ziarna pieprzu, ziele angielskie i suszone grzyby (wcześniej namaczam chwile we wrzątku).
5. Za pomocą palnika opalam dwie połówki cebuli i dodaję do warzyw (bardzo ważny punkt!).
6. Dodaję domową kostkę warzywną (przepis tutaj), która podbija smak - polecam, choć nie jest to punkt niezbędny. Bez niej zupa też będzie smaczna.
7. Gotuję całość pod przykryciem, na małym ogniu, przez minimum 30 minut.
8. Po tym czasie dodaję pokrojone w kostkę ziemniaki (jeśli kroję je wcześniej, to czekają na swoją kolej w misce z zimną wodą) i przepłukaną pod zimną wodą kaszę.
9. Gotuję przez 15 minut. W tym czasie ziemniaki staną się miękkie, a kasza ugotuje.
10. Dodaję solidną garść natki pietruszki i koperku.
11. Doprawiam solą i pieprzem do smaku, a zupę zostawiam pod przykryciem na jeszcze 15 minut.

5 lipca 2018

Nietypowa pomidorowa z kokosowym ryżem

Czy są tu jacyś miłośnicy zupy pomidorowej? Na blogu znajduje się już przepis na "pomidorówkę" w klasycznej odsłonie (sprawdź tutaj). Dziś mam dla Was wariację na temat tej klasycznej zupy. Kremowa, aromatyczna i z nutą słodyczy, którą zawdzięcza świeżym daktylom. Podaję ją z kokosowym ryżem jaśminowym i dużą ilością świeżej natki pietruszki. Moje dzieci ją uwielbiają!



składniki
- około 700 ml passaty pomidorowej (100 % pomidorów, bez dodatków)
- 1 puszka pomidorów w całości *
- 1 duża cebula 
- 2 marchewki 
- 2 ząbki czosnku 
- 4 świeże daktyle Medjool 
- 1 szklanka bulionu warzywnego
- 2 szklanki mleczka kokosowego o dobrym składzie 
- szklanka (250 ml) ryżu jaśminowego ** 
- 2 łyżki dobrej jakości oliwy
- 1 łyżeczka oleju kokosowego 
- świeża natka pietruszki
- sól i świeżo zmielony pieprz

przygotowanie
1. Cebulę i marchewkę kroję w kostkę, a czosnek drobno siekam.
2. W garnku rozgrzewam olej i smażę na nim cebulę, aż się zeszkli. Dodaję czosnek i marchewkę, a następnie smażę przez kilka minut. 
3. Gdy marchewka zmięknie dolewam passatę pomidorową, pomidory w puszce i bulion warzywny. 
4. Gotuję przez 15-20 minut na wolnym ogniu. Pod koniec gotowania dodaję mleczko kokosowe i pokrojone daktyle (bez pestek). 
5. Całość blenduje na gładki krem. 
6. Doprawiam solą i pieprzem do smaku. 
7. Podaję z kokosowym ryżem i posiekaną natką pietruszki.

* Latem, gdy pomidory są pachnące używam świeżych i piekę je w piekarniku. Pomidory kroję na połówki, skrapiam oliwą i oprószam solą pomidory (45 min. , 190 stopni). Po upieczeniu zdejmuję skórkę.

** Ryż gotuję w podwójnej ilości wody na wolnym ogniu, po 10 minutach zdejmuję z ognia i pozostawiam pod przykryciem, aby ryż wchłoną całą wodę. Dodaję łyżeczkę oleju kokosowego, mieszam i gotowe.

Printfriendly